O ludziach,  Strona Główna

Znajomi nieznajomi…

Dziś w zasadzie będzie o tym, jak po raz kolejny zawiodłem się całkowicie na ludziach. I to tak totalnie. Jeśli ktoś mnie dziś zapyta, dlaczego tak bardzo ich nie lubię, to moja odpowiedź będzie jedna. Bo kurwa nie można na nich polegać. 

Wyobraźcie sobie sytuację. Zapisujecie się z żoną(wtedy z narzeczoną) dajmy na to na kurs tańca. Wciąga Was to, uczęszczacie na zajęcia regularnie. W pewnym momencie zaczynają się tworzyć znajomości. Nawiązujecie kontakt z innymi osobami, najczęściej z innymi parami. Od słowa do słowa, tu jakieś piwko, tu wspólny wyjazd – normalna kolej rzeczy. Wszyscy znamy to z autopsji.

W pewnym momencie zaczynacie ze sobą współpracować nad różnymi projektami w ramach społeczności. Ta znajomość przestaje być zwykłą. Im dalej w las, tym lepiej poznajecie tych ludzi. Stają Wam się bliżsi. Zapraszacie ich na swój ślub, świetnie się bawicie na wyjazdach, świętujecie sukcesy i porażki staracie się przekuwać w coś dobrego. Współpraca się zacieśnia, znajomość także. Wydaje Wam się (to będzie bardzo ważne określenie), że zaczynacie tworzyć w danej społeczności monolit. Wydaje Wam się, że zaczynacie im ufać. Wydaje Wam się, że są dla Was ważnie.

Tylko Wam się wydawało.

W każdej społeczności przychodzi kryzys. Te należy oczywiście rozwiązywać w sposób najbardziej korzystny dla każdego. W każdej społeczności pojawia się także osoba, która prędzej czy później będzie mącić. Taka ludzka pijawka energetyczna, która sprawia tylko i wyłącznie problemy.  Ktoś, na kogo część nie może już patrzyć, a mimo to w  danej społeczności tkwi. Tutaj dochodzimy do sedna sprawy.

Z tymi osobami, z którymi Wam się wydawało, że są Wam bliscy, odbywacie wiele rozmów. Mąciciel też ich wkurwia. Też mają go dość. Wychodzą jego kłamstwa, parcie tej osoby na odbieranie osobistych korzyści, parcie na „ja, ja jestem najlepszy,  ja jestem super, a wy się tylko czepiacie”. Na jaw wychodzą także działania tej osoby na niekorzyść danej społeczności. 

Wydaje Wam się, że stoicie po jednej stronie barykady. Że mówicie jednym językiem i macie to samo stanowisko. Też chcecie aby w końcu zapanował w danej wspólnocie porządek. 

A potem zostajecie wydymani w dupę bez mydła. 

Te same osoby na forum, w większej grupie osób już nie mówią Wam tego, co wydawało Wam się, mówili Wam w zaufaniu. Ich zdanie jest zupełnie inne od tego, o czym rozmawialiście i ustalaliście jeszcze dzień wcześniej. Ba, w dniu spotkania! Mąciciel sam w sobie już nie jest problemem. To Ty jesteś problemem, bo masz coś do mąciciela. 

Chuj z tym, że twierdzili inaczej jeszcze w ten sam dzień. Chuj z waszymi rozmowami, które jak się okazało, były prywatne.  A to co prywatnie, należy oddzielić od tego co „służbowe”. Szkoda, że o tym nie wiedziałeś. Ktoś zapomniał powiedzieć, że rozmowy które uznawałeś za wiążące, są gówno warte, bo są prywatne. 

Może Wam się to wszystko wydawać chaotyczne. Do czego zmierzam?

Otóż taką sytuację miałem w życiu prywatnym. Zawiodłem się na ludziach, bo z niezrozumiałych dla mnie przyczyn okazali się nieszczerzy. Okazali się gołosłowni. Ludzie, których uważałem za bliskich, umyli ręce i ze mnie zrobili kozła ofiarnego w sytuacji, gdy wydawało mi się, że stoimy murem za sobą.

Dlatego tak bardzo nie znoszę ludzi. Bo nie można im ufać. Bo zawodzą. I ta sytuacja się powtarza wciąż. Dochodzę do wniosku, że czas chyba skupić się na sobie i na rodzinie. Czas chyba odezwać się do ludzi, z którymi kontakt się w większym lub mniejszym stopniu urwał i przycichł, ale na których nigdy się nie zawiodłeś. I tych, których mogłeś nazwać przyjaciółmi. 

A Wy? Jakie macie relacje ze znajomymi, współpracownikami? Ile macie znajomości, w których wydaje Wam się, że są niezniszczalne, zajebiste. Ilu ludziom możecie zaufać? Ilu z tych „znajomych” jest tak naprawdę nieznajomych? 

Weryfikacja przyjdzie prędzej czy później. I zawsze będzie bolesna. 

2 komentarze

  • Agnieszka

    Ilu mam znajomych na śmierć i życie? żadnego. Nie wchodzę tak głęboko w relacje koleżeńsko/przyjacielskie. Wolę skupić się na najbliższej rodzince.
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy 🙂

    • Pan G.

      I bardzo rozsądne podejście Pani Agnieszko. U mnie nastąpi teraz ostra weryfikacja. Niestety po raz kolejny przekonałem się, że nie warto ludziom ufać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *